piątek, 25 października 2013

Wkurzający negliż bez włosów!


Witam



   Wiecie co mnie denerwuje? A mianowicie: w ostatnim czasie dość często przeglądam najróżniejsze strony związane z włosami. Blogi blogami - to robię od dawna, ale wszystko co związane z fryzurami, długimi, krótkimi i w ogóle. Liczę na to, że jak się naoglądam ślicznych krótkich włosów to wzrośnie we mnie jeszcze większy zapał posiadania ich (nie żeby teraz był niesatysfakcjonujący), a także długie włosy by inspirowały mnie w dbaniu i dążeniu do takowych. Tu przytoczę pewien kontekst! Ostatnio powiedziałam trochę o moich planach koleżance, a ta odparła, że nie wyobraża sobie mnie w zadbanych włosach, bo pamięta mnie jedynie w szopie mojej trwałej x0 [JEST CEL!!]
Ale nie odbiegając od tematu wpisuję w Google różne frazy, np:

-short hair tumblr
czy po prostu
-krótkie / długie włosy
-fryzury z krótkimi /  długimi włosami
-short hair
-long hair


   Takie prościzny. I wiecie co się dzieje? Wyskakują różne strony, więc te interesujące mnie otwieram i przeglądam. Np. jakiś angielski blog na tumblr czy tam na Google grafika po prostu obrazki, a jak jakiś mnie zaciekawi otwieram go w tle. Prościzna, prawda? Pewnie dużo osób tak robi. Ostatnio obrzydziłam się parę dni temu, ale wczoraj to już ktoś przegiął i tak się wkurzyłam, że muszę tutaj to napisać! Oglądam sobie obrazki na tumblr i ok, wszystko w porządku. Oglądam jakieś tak, i tam co któreś zdjęcie jest toples. Dziewczyna której widać piersi. No może nie, taka co wstawia do internetu takie zdjęcia to ma po prostu cycki. Więc, włosy, włosy, włosy, włosy + w gratisie widzimy jej cycki. Tak po prostu. Nie pytajcie. Zdjęcie zrobione tułowia, dziewczyna, włosy, bez koszulki i stanika. W mince *kaczuszki*. Ok, nie patrzysz, przewijasz dalej, a tam jakaś kobieta (naga, oczywiście!) rozstawia nogi do szafki kuchennej. A ja zamiast uciec to przez kilka sekund gapię się bo jestem w szoku. Ok, zbieram szczękę z klawiatury i oglądam dalej. Kolejne toples, a potem natrafia nam się gif dwóch osób. Wiemy co robią, prawda? Wystarczy mi to, że są nago. Uciekam z tej strony.

   I wczoraj. Już nie wchodzę na żądnego bloga. Wpisuję i patrzę w Google grafika. No nic, oglądam sobie zdjęcia. Oglądam, oglądam. Niektóre ładne, warto zapisać. Inne całkiem... że tak powiem.. nieprofesjonalne. I wtedy natrafiam na obrazek, który jest oczywiście pomiędzy obrazkami włosów. Coś co całkowicie wytrąciło mnie z równowagi. Myślałam, że się popłaczę.
Obrazek:  dwie osoby, facet i baba, nago, w trakcie stosunku, on nad nią, w niej, wszystko im widać, a ona dodatkowo ma na twarzy, em... zrozumiecie?
Przepraszam, że piszę to tutaj. Ale szlag mnie trafia gdy widzę coś takiego. No szlag po prostu. A więc to prawda, że internet to po prostu śmietnik, w który wrzucamy wszystko co chcemy? Rozumiem. Ale może niech osobno istnieją strony, na które zainteresowane osoby będą wchodzić, a te mnie zainteresowane (JA) będą omijać. ?!  Ale nie. To jest wszędzie, jak zaraza.


   A co jest z reklamami? Jeżeli widzimy na reklamie osoby roznegliżowane, półnagie,  albo nagie, tylko pozasłaniane odpowiednio to tylko 10 % szans na to, że jest to reklama związana ze współżyciem (prezerwatywy, żele czy co tam). A w reszcie tych   90 %   są to reklamy całkowicie czego innego jak np. pasty do zębów, szamponu, mebli, internetu czy   CZEGOKOLWIEK.  Czy jakikolwiek produkt jest w stanie ich powstrzymać przed sprzedaniem go poprzez reklamę nam, popędliwym, żądającym nowych wrażeń dzikusom? No oczywiście, że nie!


   I co z tymi wszystkimi reklamami? Lecą sobie oczywiście na okrętkę przez całą dobę. Bo czemu nie?!
Kiedyś była taka ustawa mówiąca o tym, że reklamy tematyczne  mogą być jedynie po którejś godzinie, nie pamiętam po której.


   Mam w tym wszystkim swoje mocno stąpające po ziemi stanowisko. Wydaje mi się też, że i z tego wynika brak szacunku czy nietrwałość współczesnych nazwijmy to związkami. Kiedy wszystko już jest jasne. I wszędzie wszystko widać. A na zbliżenie nikt nie czeka do ślubu. Myślę, że gdy się czeka. Gdy to jest czyste, nowe, piękne. Nie propagowane na większości billboardach, gazetach reklamach, filmach. Gdy było to taką tajemnicą. Człowiek szanował drugiego. A jeżeli chodziło o związek to gdy już ktoś z kimś miał być 'na pewno' i się otworzył to by jakiś do tego szacunek. To  była taka mała świętość. A teraz staje się to tylko takim gestem, małym nic nie znaczącym. To jak zjeść śniadanie, umyć ręce, jechać autobusem.

hm... może ja nic nie wiem, i źle to wszystko interpretuję. Ale wkurza mnie to, i nie przestanie. Nigdy nie zaakceptuję takiego stanu rzeczy.



Ech.
Na pocieszenie zszarpanych nerwów wstawię kilka zdjęć ładnych włosów.













No to do usłyszenia




karoślina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz